8 komentarzy nt. “BAC HA (AND AROUND), CZĘŚĆ 2

  1. Magda,
    Świetne zdjęcia i myślę że mimo wszystkich trudności warto było tam pojechać.
    Zaraz po obejrzeniu pojechałem do Kim na zupkę Pho 🤪
    Taka rodzinna tradycja, mnie okradli w Hanoi w pierwszy dzień. Na całe szczęście, dokumenty i karty miałem w hotelu, wiec straty były niewielkie.

    1. Jasne, ze było warto, tylko szkoda amerykańskiej wizy, która była w skradzionym paszporcie.
      Tez uwielbiam zupę pho 🙂

  2. Schowek na brzuchu wydaje mi się całkiem sensowny, przynajmniej w moim przypadku, nie mam bardziej intymnego miejsca do przechowania kasy i papierów… chyba tylko, no… dobra, już wychodzę 🤪 Nawet jeśli nie miałaś ochoty o tym pisać, dobrze zrobiłaś dzieląc się swoimi doświadczeniami. Zdjęcia fajne, takie bez ceregieli, dobrze się je odbiera. Brawo za wytrwałość! Buziaki.

    1. Hej :) Miło mi bardzo, że do mnie zajrzałaś. Ja też w piątek zaglądałam do Ciebie. Mieszkasz w pięknym miejscu, prowadzisz ciekawe życie i bardzo fajnie piszesz.
      Dziękuję za miłe słowa o moich zdjęciach. Pozdrawiam serdecznie!

  3. Bardzo niefajna sytuacja… ale nadal nie rozumiem, jak koleś był w stanie dobrać się do twojej saszetki tak sprytnie schowanej … masakra.
    Pewnie to wiesz, ale warto zawsze wkładać kasę i karty w kilka różnych miejsc. Zawsze o tym pamiętałem, aż jednego razu tak nie zrobiłem i okradli mnie ze wszystkiego na Majorce :(

    1. Przykro mi, że też Cię spotkała taka sytuacja. Jak widać ryzyko kradzieży jest wpisane w podróżowanie. Oby to się więcej nie powtórzyło.
      Jasne, że wiem, że nie powinno się trzymać wszystkiego razem, ale Wietnam mnie z początku tak zauroczył, że straciłam na chwilę czujność.
      A koleś, ktory mnie obrobił, cóż, profesjonalista.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *